Nefretete i Kot


Nefretete i Kot

Chodzę koło Ciebie jak kot

Rasowy

Dobieram się do futra

Pod włos bardziej iskrzy

Nefretete Twoje oczy mówią mi więcej

Niż myślisz

Ja Twój Król Echnaton

Władam wieloma językami

Ubóstwiam Twoje Królestwo

Rozpościerasz je ostrożnie

Ja Twój Król Echnaton

Wnikam w nie głęboko

Gdzie patrzysz, Nefretete!

Twój kot rasowy się łasi

Wbija swoje pazury w Twoje plecy

Zaciska mocniej i mocniej

Czy czujesz pazur czasu mego?

Czy wychylasz ze mną

Puchar amrity?

Przecież do wieczności nam spieszno

Drzemiesz przy moim ramieniu

Przez sen malując nagie piersi

Zamykam oczy to samo

Za chwilę mój sen zaciśnie się

Szczelniej i szczelniej

Wycisnę jeszcze więcej soków

Z mojego królestwa

Poddaj się mej woli!

Eony patrzą na Ciebie

Mówią, że Cię znają

Doprawdy tak jest!

Naga prawda dociera najgłębiej

Ale jak to, jak przecież…

 

Nie uginaj kolan

Mam śpiączkę amnezję

Uderz mnie w twarz

Nie kołysz a uderz!

Mocno mocniej Nefretete

Aż kot się przestraszy

Sztormu kiedy fala Ciebie

O brzeg mnie uderza

Spieniamy się na krawędziach

Wynosimy się by spojrzeć poza mur czasu

Widać nie widać wiedzieć to rzecz boska

Wiedzący bardziej stabilni są

Wiara opium dla ludu

Nektar ambrozja pycha

Pycha spłynie  po ciałach naszych jedwabnych szat

Ledwie spojrzałaś piorun wzmógł krew moją!

Samo Twoje spojrzenie wsysa mnie w głąb ziemi

Dotykam Twoich korzeni

Nefretete a kot rasowy kot

Nie próżnuje zapisując nasze poczynania

Kot Nefretete owija się wokół mojej szyi

Echantonie pocałuj mnie

Obejmij i porwij moje zakazane spojrzenie

Duszę dotknij na zbroje nie zważaj

Tyś tylko godzien moich sandałów dotykać

 

Tyle popiołów i prochów chciało mnie zwieźć

Precz mary bez życia! Precz!

Me ciało przeszywają pustym wzrokiem

Politura na nich tylko błyszczy!

Echantonie Królu mój

Przeszyj mnie zdrojem żywym!

Opasaj swoimi biodrami boskimi!

Życia! Wody! Przestrzeni różowych!

Gdzież poeci greccy gdzież!

……………………………..

To nie był sen ni poezja obłąkanego

Patrzyłem na Nefretete z eonu czasu

A ona nie wierzyła że w duszę jej patrzę

Powiedziała jakbyśmy się znali latami

No przecież Nefretete

To ja wychowywałem Twojego kota

Wychowałem go na swój wzór i podobieństwo

Później listy mi wysyłał majacząc o Twoich marzeniach!

Och Nefretete, nie wiesz, że wiele razy słuchałem Twoich spowiedzi?

Kotyliony kotylionki motylki pazury ostre!

Krew moja z krwi Twojej

A Ty dalej patrzysz – czekasz na kogoś?

Już idę podboje moje Królowo Nilu

Pomodlimy się do Boga Ra o łaskę Słońca

Aż do dnia dzisiejszego.

Sprawdziło się! Świeci!

Wygrzewa się nasz kot

 

 

 

 

 

NefreKoEchnaton.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s