Stos za odmienność poglądów?


 Temat newralgiczny co konieczny do poruszenia. Choć śliski w swojej specyfice.

„Stos” za odmienność poglądów?

Współcześnie nie w sensie dosłownym a mam tu na myśli stos opinii publicznej, który być może jest gorszy niż średniowieczne płomienie, w których ginęli ludzie zwani heretykami za odmienność ich myślenia czy poglądów (w dowolnej dziedzinie życia). Można napisać, że współcześnie niewiele się zmieniło – choć nigdzie na horyzoncie nie widać strzelających w górę płomieni. Ale kiedy skłonimy się do wyrażania swoich najskrytszych poglądów – to kto wie czy jakieś sprytne ucho nie porównuje nas czy przypadkiem nie odbiegamy od średniej statystycznej. O zgrozo jeśli tak. Często tolerancja, której celem jest komunikacja i otwartość na rozmaite wyznania jest i powinna być płaszczyzną porozumienia na podstawie obowiązujących wartości uniwersalnych (choć pod każdą szerokością geograficzną mogą i mają nieco inne zabarwienie) w swoich najgłębszych podstawach nadal mogą skrywać uprzedzenia.

Bywa jednak tak, że wdając się w dyskusje z bliskim kiedy człowiek zbliży się do poziomu wartości, przekonań ba…jego misji osobistej to możemy się spodziewać, że będzie ich bronił do ostatniej kropli krwi. I nie daj Boże próbować dokonywać ich kastracji w przypadku kiedy ten przejawia specyficzny folklor. I tak dyskusja, która wykracza poza rozmowę o pogodzie a wkracza w obszary zapatrywań politycznych, wyznaniowych czy chociażby preferencji seksualnych może dla dyskutantów czy nawet najbliższych przyjaciół skończyć się rozłamem nie do zasypania. Kwestie światopoglądowe w całej warstwie społecznej, choćby nawet naszego miasta, mogą być bardzo szerokie, choć większość z nas uznaje obowiązującą specyfikę nie afiszując się zbytnio…iż np. jest „kosmitą”.

Lata cywilizacyjnego rozwoju raz pod względem technologicznym zapiera dech w piersiach dwa pod względem ludzkiego geniuszu, który potrafi to wymyślić a trzy z przeciwległego bieguna – choć wielbimy naszą ludzką wspaniałość to nie odcięta pępowina uprzedzeń wobec inności „niestatystycznej” pokutuje ciągle i nadal. Co z tym zrobić by rzeczywiście wykrzyknąć „youp nad dachami świata” i rzec człowiek to brzmi dumnie? Nie wiem. Jak nie wiem co zrobić by tchnąć innowacyjną myśl w skostniały światopogląd. Nie! Nie muszę robić absolutnie nic – nie musi robić nic każdy z nas – choć każdy z nas odczuwa skutki komuny mentalnej czy nietolerancji wobec poglądów innych na otaczający nas świat.

Czy płonne to wysiłki pisanie o tych sprawach? Wszak przede mną pisały wielkie umysły tego globu…i co? I tyle, że roboty nadal jest po same uszy. I nadal też nie wiem, kiedy nadejdzie przesilenie, masa krytyczna, która płynnie pozwoli, choć z biegiem czasu, wnieść świeżego ducha, powiew nowości otwarcie się na inne nowe idee, które niekoniecznie oznaczają koniec świata, własnego świata a w nim skostniałych poglądów, które nam nie służą, choć uparcie przy nich tkwimy bo …nasze. I tyle na razie – bo może znowu napisałem niepoprawny artykuł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s