Sentymentalnie o kobietach, miłości i życiu


Jak dla mnie jare, choć stare jak świat 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

Foto gdzieś ze strony autora, może mnie nie zamorduje:)

http://en.wikipedia.org/wiki/Leonid_Afremov

http://leonidafremov.deviantart.com/gallery/?offset=24

Strofy dla Ciebie

Często zastanawiam się
Czy jesteś
Czy czekasz gdzieś na mnie
Myślę o Twoim imieniu uśmiechu włosach i oczach
Często w moich myślach
Chodzimy na spacer
Raz jest to molo i morze
A raz ścieżka przez złociste zboże
Często zastanawiam się
Jak jeszcze daleko jesteś
Jak długo wytrzymają te róże
Które stale dla Ciebie kupuję
Czasami chodzimy w deszczu pod rękę
Gdzie tylko naszą radość
Parasol dzieli
Później jeździmy po nieba tęczy
Wrzeszcząc z zachwytu
Jak małe dzieci
Kiedy wieczór nastaje
Idziemy alejką w parku
Gdzie są jesienne ławeczki
A liście w stawie
Udają senne stateczki
Przez ramiona drzew
Księżyc swoje dłonie przedziera
By nadać blasku
Twoim włosom
Później siadamy na ławkach
Czekając na siebie
Ja jestem tutaj
Ty pewnie gdzieś tam
Może na razie
Niech tak zostanie
Ja tutaj
Ty tam
Może kiedyś
Spotkamy siebie
Na tej samej alejce
Wyrwani z letargu marzeń
Wyjdziemy z domu
W tej samej chwili
I może to wtedy będzie
Ty zobaczysz mnie a ja Ciebie

O kobietach

Za co ich kochamy my mężczyźni
Co wzbudza podziw zachwyt
Za co Cię kocham
Kiedy jesteś ładna
Błyszczy Twoje oko
Powiew kruczy włos
Kiedy niczym syrena
Budzisz się o poranku
Kiedy swoimi ruchami rodzisz harmonię
Co my mężczyźni kochamy w was
Oglądam się za Twoimi ustami biodrami
Wzdychając jaka jesteś cudna
Oglądamy się za wami kobietami
Wzdychając czemu nie jesteś moja
Modlimy się nawet do Boga
O zrozumienie w słabości i ugięciu kolan naszych
Ach gdzie prawda o was o Tobie
I wznoszę swoje myśli do Boga
Pytając jak to jest z Tobą
Z tą miłością z tymi mężczyznami
Którzy się uganiają szukają
Poznałem wiele takich kobiet
W których zakochać można się było
Tylko w czym
Czy w jej oczach włosach
Czy w jej sercu anielim
A jak się zestarzejesz
Będziesz staruszką o laskę oparta
Czy też będę Cię kochał
Tym samym żarem jak dzisiaj
Czy też będę z Tobą
Kiedy będziesz zła i zmęczona
Czy kiedy będziesz nastroje miała
Jak Ciebie kobieto zrozumieć
Jak Ciebie kochać miłością prawdziwą
W blasku świec widzę Twoje oczy
Patrzę błyszczą śmieją się
Za czym tęsknota do Ciebie
Czy za lat pięćdziesiąt
Tak samo jak dzisiaj
Kochać Cię będę
Idąc tą samą alejką w parku
Patrząc na drzewa na kwiaty
Czy w tych przeciwnościach
Po tylu latach
Będę umiał powiedzieć
Że kocham Cię tak mocno
Jak dzisiaj
A jeśli odejdziesz
Albo ja odejdę
Niespodziewanie
Co wtedy
Czy kochać przestaliśmy z nudzeni sobą
Bo może ktoś inny
Bo może jesteś za stary
I co wtedy z tym dużym parasolem
Za którym z nas pójdzie
Za Tobą czy za mną
Czy może zawoła
Gdzie idziecie
Wracajcie
Nie chcę zostać sam
Ja Pan parasol
Od deszczu czasem od słońca
Wracajcie
Kochajcie się dalej
To nieważne że jestem już stary
Że mam małą dziurkę
Że czasem nią kropla deszczu wpadnie
Wracajcie
Kochajcie ten deszcz i te liście
Pamiętacie jak to było
Kiedy byliście tacy młodzi
Zakochani
Kiedy pod rękę chodziliście pode mną
Jak dzieci kochajcie jeszcze stale nadal
To nic że jestem już stary
Ale tak samo was kocham
Kiedy byliście piękni i młodzi
To nic że teraz pomarszczeni jesteście
Że laski już macie
Kochajcie jak kiedyś jak zawsze
Jak zawsze
Wasze oczy wpatrzone były w wasze serca
Jak razem tańczyliście pode mną
Jak też byliście źli że przeciekam
Jak jedno drugiego płaszczem okryło
Kochajcie nie moje zmęczone druty
Kochajcie swoje dusze
To je kochajcie
Cóż wam po pięknych twarzach
Po pięknym płaszczu
Kiedy w sercach waszych smutek
Mam już tyle lat a stale was kocham jak małe dzieci
Byłem z wami zawsze znam was tak dobrze
Kochajcie siebie
Kochajcie ludzi z parasolami i bez nich
Kochajcie
Starych i młodych brzydkich i ładnych kochajcie
Jestem już taki stary parasol
Jestem z wami ale i tak kochać was będę
Jak będziecie i jak już was nie będzie
Kochać was będę stale i wiernie
Poczekam na was pod tym drzewem
Kiedy znowu razem przyjdziecie
Wtedy znowu się otworzę
Weźmiecie swoje dłonie
A ja między wami
I opowiem wam historię pewnej pary
I esej o kobiecie pewnego faceta
Który kiedyś siadł pode mną
I powiedział: piękną masz rączkę
Choć stary parasol jestem to wiem jedno
Zawsze warto mieć rączkę
By móc chwycić drugą rączkę
Później schronić się pod moim płaszczem
I jak tych dwoje jak ten mężczyzna z kobietą
Pójść alejką w alejkę
Pomyśleć o sobie pokochać swoje oczy i serca
Powiedzieć szeptem do ucha: kochanie
Choć stary parasol jestem
To wiele rzeczy widziałem słyszałem
Nawet z Bogiem gadałem
Choć jestem stary z dziurą na dachu
To jestem stały jak Miłość
Opowieści wiele słyszałem
Nawet właśnie tego faceta poznałem
Co esej snuł nocną porą
Gdzie jest? Tego nie wiem
Może sunie rączka w rączkę z uroczą damą
Szeptając do ucha: kochanie ciekawe jak tam nasz stary parasol
Jak ich spotkacie pozdrówcie ich

Wasz Stary Parasol

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s