Proceduralny koszmar…


Oczekiwanie na własną książkę, stało się koszmarem o jakim nie śniłem przed przystąpieniem do prac przy niej. Propozycję na jej wydanie przyjąłem z lekkim niedowierzaniem. Również cieszyłem się z przyznanych pieniędzy. Pomyślałem – w końcu zapracowałem na nią. W końcu daje to, co najlepsze. Ale zaczął się proceduralny koszmar, walka z czasem i światem kasy.

Wolałbym, byś to właśnie Ty, stał się zbiorowym wydawcą mojej książki jako dar serca i szczerej życzliwości i wsparcia. Poczucia jedności i społecznościowej solidarności z tym co robię. Albo mnie cenisz albo masz mnie w dupie. Albo przychodzisz na promocję bo szanujesz to co robię albo przychodzisz się pokazać. Nie jestem ani RaSIL-owy ani Stuk-Pukowy, ani Kowalczykowy ani Rębkowy. Nie jestem kimś kogo będziesz ustawiał i wodził za nos. Nie jestem kimś kogo będziesz doił twórczo i intelektualnie. Jestem swój i tylko swój. Chodzę drogą środka gnostyka. Moją stroną jest ŚWIATŁO.

Wymyśliłem sobie, że jeśli wydawca rozwiąże umowę roześlę maila po znajomych z informacją, że zbieram pieniądze na swoją książkę to tylko 2,5 tys zł =50 osób po 50 zł i przekażą środki na nią ludzie, którzy są solidarni z tym co robię i cenią to co robię. I będzie to test na prawdziwe przyjaźnie i twórczą solidarność. Możemy również mieć siebie wspólnie głęboko w dupie. Równie dobrze, ta książka może się nie ukazać, bo ważniejsze są procedury i opieszałość w rozstrzygnięciu jaki w końcu ma być odprowadzony podatek od dzieła.

Dlaczego w dzisiejszych czasach musi być gnojone to, co robisz z jasną i czystą intencją? Dlaczego walą Ci się pod nogi kłody mimo, że starasz się jak możesz? Bo to Polska, Radzyń? Miarka już się przebrała a w środku czuje się spójny i zintegrowany z tym co robię i z tym co mówię.

Oczekuję tylko rezultatu jakiego nie można się doczekać prawie już od 2 lat. Obiecuje, ona się ukaże a ja zawalczę o nią jak rodzic o swoje dziecko. A jak brakuje Ci jaj, to nie wspieraj mnie i nie pojawiaj się na premierze. Walka o światło już została wygrana dlatego, że jestem Wojownikiem Światła i nie jestem sam…

P.S. Wprowadzam patos? Napiszę raz jeszcze, mam to głęboko w dupie. Jestem sobą!

2 uwagi do wpisu “Proceduralny koszmar…

  1. Bardzo dobry pomysł. Skoro w świecie muzyki udaje się już od jakiegoś czasu wydawać w ten sposób płyty (z polskich artystów świetnym przykładem jest Julia Marcell: https://www.sellaband.com/en/projects/juliamarcell czy najświeższy przypadek – zespół Pustki http://pustki.pl/deluxe ) to dlaczego nie spróbować z literaturą. Pozostaje tylko problem dodania czegoś ekstra, żeby potencjalnych nabywców zachęcić. Pustki na przykład proponują do wyboru drugą płytę, nie mówiąc już o nazwisku we wkładce.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s