3 czerwca kierunek rowerowy – Kock czy EURO2012 Wrocław?


Przed wyruszeniem na trasę trudno przewidzieć co się wydarzy podczas kolejnego rowerowego wypadu. Do zbiórki na placu pałacu Potockich pozostało jeszcze 2,5 godziny. Za oknem fantastyczna pogoda. Bezwietrznie. Na termometrze jak na czerwiec o godz. 7:33 tylko 10 stopni Celsjusza. Ale na wypad rowerowy parametry na 2,5 godziny przed wyruszeniem na trasę znakomite.

Tego dnia w Radzyniu również Światowy Dzień Rodziny. Możliwe, że zdążymy jeszcze wyrobić się na to wydarzenie. Kiedy wstajesz rano, a nawet bardzo wcześnie rano do tego w niedzielę to dlatego, że Ci się chce a nie dlatego, że musisz. Pomyślałem – jest ciągle dobrze. Marek Melaniuk wysmarował nam nowe logo z podhasłem „Polatajmy razem!”. Na trasie ewidentnie brakowało Tomka Gwiazdy i reszty ekipy. Tak sobie pomyślałem, że to takie fajne, luzackie hasło, które zachęca do tego byś wskoczył na rower i pojeździł wspólnie z ziomkami ze swojego miasta. Czasami pierwszy raz widzę na oczy ludzi. Od razu jest jakoś fajniej kiedy na zorganizowaną imprezę przychodzą nowi ludzie. Rozmowy się rozkręcają. Jazda w grupie też sprawia przyjemność. Zwykle jeździłem sam (trudno nie zauważyć pomykającego po mieście gościa w czerwonym polarze na czerwonym rowerowym ferrari) ale coraz więcej frajdy sprawia mi to, że spotykam się na wyjazd z ludźmi ze swojego miasta. Ludzie przerzucają się na rowery i dobrze. Zmieniają się przyzwyczajenia i sposób spędzania czasu. To zdecydowanie lepszy sposób na niedzielę (czy inny dzień), by zamiast w wirtualu spotkać się w realu. Pogadać, pożartować czy poruszyć ważne tematy. Poczuć, że w grupie jest raźniej, że w tych spontanicznych wypadach generuje się pozytywna energia. A przecież dołączają do nas ludzie również z innych klubów rowerowych z sąsiednich miasteczek.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Adam Świć w niedzielny miał wskoczył do samochodu by w Kocku otworzyć nam Dom Kultury i udostępnić pomieszczenia do zwiedzania-musieliśmy go jednak zwolnić z tej przyjemności z racji frekwencji na wydarzeniu. Jacek Pożarowszczyk mimo posiadania dwójki małych dzieciaków wskakuje rano na rower i oprowadza nas po Kocku. Czyż to nie jest budujące? Niby to nic nadzwyczajnego ale masz poczucie, że dzięki życzliwości ludzi coś się kreci. Że i Tobie bardziej się chce. Jeśli wierzyć w tą naszą całą Radzyńską Krainę Serdeczności to tylko pod jednym warunkiem, że ludzie z rzeczywistą serdecznością zechcą coś zrobić. Że nie będzie ściemniania a Ty doskonale wyczujesz, gdzie jest udawanie a gdzie fajna energia, na fali której i Ty zechcesz posurfować. Dlatego „Polatajmy razem!”

Po pojawieniu się na placu pałacu Potockich powyższy tekst nabrał nieco innego charakteru. Jak poprzednim razem szału nie było jeśli chodzi o uczestników. Tym razem tylko dwie osoby. I co mieliśmy odwołać wyjazd? W żadnym razie. Na trasę wyruszamy samotnie. Tak, tak inne imprezy w Radzyniu. Judo i Światowy Dzień Rodziny. Jak się okazało do Radzynia wróciliśmy przed 17. Zaś impreza rodzinna rozpoczęła się zaledwie o 16:00. Dla chcącego można było zdążyć również na mszę, na poranną albo wieczorną. Taka mała grupa rowerowa sprzyjała do głębszej refleksji nad tematem organizacji wyjazdów. Ale, nie żałujemy wyjazdu! Przed wjazdem do Kocka szybka myśl! A może uderzamy na EURO2012 – kierunek Wrocław!

Ku naszemu zaskoczeniu, w Kocku swoim motocyklem dochodzi nas Senior Adam, ten sam, który trzymał w ryzach peleton dwa wyjazdy wcześniej. Każdemu kto go wyprzedzał przyznawał „karniaki”. Zaś sam motocykl marki Walter na licencji Yamahy. Silnik tego cacka miał zaledwie 150 cm3 pojemności! Silnik mruczy fantastycznie. Po drodze dopytuje ludzi, czy nie widziano peletonu. 2 osoby, to trochę za mało na peleton. Jakże zaskakujące jest to, że Senior Adam pomyślał o nas, mówiąc – mogę Wam się przydać, gdyby się komuś coś stało, lub gdyby trzeba było coś dowieść z Radzynia. Aż trudno uwierzyć, że mu się chciało! Dumny prezentuje nam swój motocykl i opowiada o swoim zamiłowaniu do motoryzacji. Pokazuje na zdjęciach inny wyremontowany motocykl. Prawdziwe cacko! Przymierzamy się do motocykla, siedziało się znakomicie – choć nie udało się przetestować maszyny na obwodnicy. Senior rzuca na koniec – do póki powieka drga, trzeba korzystać z życia! Znakomite! Fantastyczna inspiracja dla niejednego młodego! Tak panie Adamie, do póki powieka drga i serce bije, trzeba korzystać z życia!

Wcześniej w umówionym miejscu czeka na nas Jacek. Oprowadza nas po parterze pałacu Jabłonowskich opowiadając o jego właścicielach i jego historii. Anna z Sapiehów Jabłonowska odgrywa znaczącą rolę w rozwoju Kocka-najwybitniejsza jego obywatelka. Zwiedzamy również park i interesującą kapliczkę sprowadzoną do Kocka prosto z Paryża! Dowiadujemy się o pozostałościach krochmalni, jak również już nie istniejącym kościele pod wezwaniem Św. Ducha. Odwiedzamy dom słynnego Cadyka Menachema Mendla Morgensterna, oraz miejsce pochówku Berka Joselewicza. Zwiedzamy jeszcze kościół przy rynku oraz zbór kalwinów. Ostatni punkt wizyty to pomnik gen. Franciszka Kleberga . Nasunęła się pewna refleksja. Człowiek tyle razy był w Kocku a dopiero ten wyjazd odsłonił mało znane historie i zakamarki z których nie zdawaliśmy sobie sprawy. Podczas powrotu odwiedzamy jeszcze grób pomordowanych harcerzy w 1940 r w okolicach Adamek. I ponownie refleksja…dlaczego wojna, dlaczego takie bestialstwo. Wracamy do Radzynia przed 17:00. Licznik pokazuje 62 km 454 metry.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Anna_Jab%C5%82onowska

http://kock.pl

http://kock.pl/index.php?id=5 – o historii miasta

http://www.domkulturykock.cba.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s