Ciekawostki z planu książki


Każdy autor marzy o wydaniu swojej książki. A jak nie marzy to wariat. Do czasu kiedy nie wyda to marzyciel – wariat. Później jest już lepiej, bo przeżywa swój pierwszy raz i nie lata po mieście i nie gada na okrągło wszystkim, że właśnie pisze książkę, która będzie genialna.

Jakieś 10 lat temu przekroczyłem progi Staromiejskiego Domu Kultury w Warszawie. Wybrałem się na pierwszą w życiu konsultację literacką do prawdziwego pisarza-ponoć. Wziął wiersz. Popatrzył w oczy. Był nawet miły. Zaczęliśmy konwersację. Wziął długopisik i zaczął kreślić linijki. A we mnie? Zaczęła się lać krew z mojego literackiego dziewictwa. To było moje pierwsze i ostatnie spotkanie z tym panem. Z perspektywy lat wiedział oczywiście co robi ale małe ludzkie i jeszcze głupiutkie stworzenie nie wiedziało, że doskonalenie to proces.

Przez dwa lata tkwiła we mnie blokada na pisanie. Pewnego dnia przyszedł list od koleżanki i odpuściło. Kolejny raz skierowałem swoje kroki na konsultacje. Tym razem trafiłem na innego pisarza. Zdzisława T.Łączkowskiego. Zabrał mnie na pięterko SDK-u. Nieco mroczna salka. Zapalił papierosa. Rozmawiamy. Przeczytałem kilka swoich tekstów. Później wręczył wizytówkę mówiąc-wpadnij do mnie na Falęcką. Później okazało się, iż jakieś 50 lat temu, mój pradziadek powożący bryczką samych Szlubowskich właścicieli dóbr radzyńskich, wiezie tegoż samego pisarza na stację kolejową pod Radzyniem. Po bryczce pozostało tylko koło, które zrekonstruował mój ojciec i dumnie zdobi ogródek rodziców. W moje ręce prawdopodobnie na Falęckiej wpada „Zaklęty Jeleń” Zdzisława. Już byliśmy na Ty. A Zaklęty…to wybór prozy poetyckiej z lat 1950-1990. Publikacja oczarowała mnie, i stała się główną inspiracją do „Rzeczy prozą pisanych”. Później trafiłem na enigmatyczny traktat poetycki WingMakers, który rozmontował mnie totalnie. Czegoś tak poruszającego poetycko dawno nie czytałem.

This slideshow requires JavaScript.

Poczułem, że znalazłem jedną z najlepszych dla siebie form przekazu literackiego. Stąd prozy poetyckie. Skrótowe, lekkie chodź z dużym ładunkiem i kwiecistością środków literackich. Chodź teksty powstały ponad 9 lat temu i dzisiaj pewnie nieco poddałbym je dalszemu szlifowaniu to jak na tamten czas powstało coś w moim mniemaniu bardzo ambitnego.

Materiał przeleżał jednak niemal dziesięć lat nim doczekał się wydania książkowego. Wczęśniej we fragmentach był publikowany w prasie literackiej.

Ale przecież same teksty to nie wszystko. Okładka książki. Zrobiona też pewnego pięknego dnia na Starym Mieście w Warszawie. Po kilku latach dostaje kartkę pocztową również z Warszawy i jeśli się nie mylę – to ta sama lampa co na okładce książki! A jeśli nie ta, to na pewno tak wygląda okolica w świetle dnia!

http://www.youtube.com/watch?v=IGlNYycxg5I

Ze zdjęciami to nie wszystko. Bo przecież na potrzeby książki zostały wykorzystane zdjęcia z Paryża a szczególnie Kościoła Saint Germain de pres a w zasadzie to opactwo w koło, z którym wiążą się kolejne historie. Ale również i kobieta robiąca sobie zdjęcie w lustrze. I kto wie, czy to przypadkiem nie odgłosy z poprzednich wcieleń, w których pojawiają się przebłyski poczucia, że właśnie już tam kiedyś byłem…

www.sdk.pl/

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zdzis%C5%82aw_%C5%81%C4%85czkowski

http://pl.wikipedia.org/wiki/Saint-Germain-des-Pr%C3%A9s_(opactwo)

http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=244&Itemid=534

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s