O wrażeniach po anty-karierze


A gdyby zatytułować spotkanie z antykarierą Ricka Jarowa np. tak: Spotkanie dla ludzi, którzy nienawidzą swojej pracy?

Co ciekawe, spotkanie w hostelu Green Port w Warszawie, zresztą co za nazwa. Zielony Port! Brzmi ekologicznie i również oto nam chodzi w pracy. By była i ekologiczna psychicznie i emocjonalnie. By było z niej zadowolenie i pieniądze. Inna ciekawostka. Na spotkaniu było 7 osób. Dokładnie tyle ile czakramów w modelu pracy Jarowa ze swoimi wizjami. Oczywiście nasunęły się pytania w jaki sposób podawać szerszej rzeszy ludzi, to, co Rick zawarł w swojej książce. Tak na dobrą sprawę bombardowanie ludzi newagowym strumieniem światła, miłości i kosmosu i tym, że oto osiągamy właśnie w swoim rozwoju 4 i 5 gęstość wibracji spowoduje jedynie jedno wielkie zamieszanie i lęk przed tymi wszystkimi kosmosami, które nie mają przełożenia na konkrety.

Pozostaniemy wtedy włóczęgami pięknych ideologii, które nijak przekładają się na rzeczywistość. Należy nadmienić, że model pracy nad przekuwaniem swoich pasji i talentów w pracę, to model bardzo wymagający. Model dla ludzi naprawdę silnych. Moje zajmowanie się koncepcją Ricka sięga ’99 roku. Wejście w proces to naprawdę bardzo ciężka i intensywna praca. Nurtujące pytania, to czego ja chcę? Czy posiadam pomysł na siebie na swoją pracę. Bez tego, czeka nas jedynie dryf. Bez chcenia i bez pomysłu podsycanego pasją nie ma energii do codziennego wstawania z łóżka. Zaś kiedy jeszcze nie dopływają w odpowiedniej ilości pieniądze na konto, rodzi się frustracja. Wydaje się, że lepszy jest bezpieczny wybór. Pewna praca, ze stałą umową i stałymi przelewami na konto na koniec miesiąca! I wcale mnie takie wybory zawodowe nie dziwią. Pieniądz zdeterminował nasze wybory zawodowe, nawet jeśli nienawidzimy swojej pracy. Dołóżmy do tego sytuację związaną z systemem emerytalnym i wszystkich mamy w garści. Dołóżmy do tego garść rachunków, które musimy opłacić każdego miesiąca i mamy drugą garść.

7

Powiedzenie, że alternatywa jest łatwa do zrealizowania będzie naiwnością i wciskaniem ludziom kitu. Na pewno jednak, wiele postaci świata biznesu powołuje się na takie rzeczy jak podążanie za głosem intuicji, serca, za swoimi przeczuciami o czym wspomina ikona IT Steve Jobs ale nie tylko on. Będąc wkomponowani w realia danego państwa, o czym na spotkaniu pojawiły się również wątki, zderzamy się z pewną strukturą, która bardzo szybko może nas sprowadzić do parteru. Dorzuciliśmy do kompletu rozważania nt systemu edukacyjnego, mediów i kilka innych. Bez osiągnięcia wysokiego poziomu autonomii własnego myślenia mamy nikłe szanse na własną autentyczną antykarierę, która wymaga od nas wielkiej uczciwości. Mi nasunęły się refleksje następującej treści. By zacząć realizować postulaty związane z realizacją swojej wymarzonej wizji pracy musimy się zacząć stawać silnymi ludźmi. Ludźmi, którzy mają silną osobowość. Mają w sobie coś z wojownika. Posiadają duży poziom odwagi. Potrafią też zaufać, że poddanie się tej autentyczności w sobie doprowadzi nas do wirtuozerii w swoich projektach, w swoim zawodzie. W konsekwencji, życie, o czym pisze również Jarow, winno zacząć ujawniać subtelne prawa, które wymykają się biurokratycznemu sposobowi porządkowania naszego życia. Prawa te, wynikające z naszej autentyczności zaczynają zasilać nasze wizje. Zaczynamy czuć, że ten Wszechświat, skoro tak bardzo zaczynamy czegoś pragnąć, zaczyna nas wspierać. I ja te prawa czułem doskonale podczas spotkania w Green Porcie. Co ciekawe, już na drugi dzień dostałem maila z propozycją zorganizowania kolejnego spotkania z tego tematu.

 A dla tych, którzy nigdy nie słyszeli o Ricku i antykarierze jak powiedzieć, o co w tym chodzi? Prosto, jeśli nienawidzisz swojej pracy nigdy nie staniesz się w niej wirtuozem. Że patrzą dziwnie na te nowe idee? Tam, gdzie dawno je zrozumiano ludzie rozkwitają a firmy prężnie działają. A może gdzieś po drodze zgubiliśmy odwagę i głos a tym samym osobistą moc, by powiedzieć, nie takiej rzeczywistości pragnę, nie takiej atmosfery mojej pracy. Dobrze, że byliście, przez 3 godziny i jeszcze przez kilka godzin później, czułem, że mogłem coś wnieść do tego wycinka rzeczywistości. Wiem, że przez tych kilka lat, mogłem coś zmienić w sobie. Co z Tobą? Trzeba znaleźć w sobie dużo pokładów dobrej odwagi. Nim skoczysz na bardzo głęboką wodę, lepiej pogotuj się na wolnym ogniu. Nabierzesz pewności siebie i doświadczenia. Na pewno życzę Ci samego powodzenia.

I tak na koniec z rozważań nt antykariery z koleżanką Martą, również zgłębiająca ten temat, podesłała mi fragment nt powołania w swojej pracy. A to z podejścia dr Clarissy Estes m.in. autorki książki “Biegnąca z wilkami” – pisarka i dyplomowany psychoanalityk szkoły Junga.

 „Czasami ludzie pytają: jak robię to co robię? Mam kilka punktów zaangażowania, ale najbardziej angażuję się w bycie codziennie wdzięczną za to aby: nigdy, nigdy nie porzucić powołania. Powołanie – to magnes każdej pracy. Jesteśmy wołani przez wielki głos do zdrowia, do całości. Nieważne jak bardzo nasza twarz ubrudzona jest w błocie, nieważne jak wysoko na górę śmieci wspięło się wybujałe ego. 


Powołanie różni się od „chcenia”, „bycia przyciąganym do”, „wpadania w coś”, „wypróbowywania czegoś”, „patrzenia co się wydarzy, dryfując i mając nadzieję, na dobrą rzecz”, „myślenie, że będzie wspaniale, miło, ciekawie, robić coś takiego przez chwilę”.

Powołanie jest jak porwanie, zebranie wszystkich talentów emocjonalnych i intelektualnych, zalet ciała. Zebranie tego wszystkiego przez anioła z którym się rodzimy… Pamiętajcie „anioł” to dawny „genius”, w dawnych czasach mówiło się, że każdy rodzi się z geniuszem, pierwotną siłą, która jest ponad jednostkę…. coś co wznosi nas raczej niż pozwala nam włóczyć się w niższych warstwach świadomości.

On pozwala nam odwrócić się z podstawy życia, oznaczającej brak znaczenia, rozpad i obrócić się w kierunku czegoś wspanialszego. Geniusz, anielska siła urodzona z nami, która jest ponad jednostkę i ponad to co ziemskie. (…)

To nie jest tak, że wybieramy kim chcemy być (…). To sprawa tego czy wybierzemy spojrzenie na to kim jesteśmy naprawdę, z czego naprawdę jesteśmy zrobieni. Zdolność rozpoznawania tego kim naprawdę jesteśmy tworzy różnicę pomiędzy „puszystą” fantazją a ciężko ukształtowaną rzeczywistością.

Trzymajcie się rzeczywistości. Pracujcie ciężko. Łatwa praca nie może być nazywana pracą. Nie poddawajcie się. Idźcie do przodu. Nie ma gwarancji sławy – nigdy. Jedyną korzyścią jest to, że w miarę gdy upływają lata, pojawia się wdzięczność za znaczenie misji, którą otrzymaliśmy, misji… aby pomagać sobie… pomagać innym… szczególnie aby pomagać innym. „

Tłumaczenie fragmentu Marta Grześkowiak  http://www.artandpsyche.com.pl/
 https://mariuszbober.wordpress.com/jarow/

http://www.greenport.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s