Barter-non-profit a gdzie $ ?!


Barter non-profitŻyjemy w takiej rzeczywistości, w której posiadanie kasy jest wyznacznikiem naszego być albo nie być! Stała się wyznacznikiem tego, czy zasługujesz na to by być człowiekiem czy podczłowiekiem. I chodź wiemy, że to absurd to chyba każdy wie, że bez kasy daleko nie pojedzie!

Do czasu kiedy nie zniknie z powierzchni świata, będziemy się nią posługiwać. Nawet jeśli tkwimy w złudzeniu jej wartości (to tylko zadrukowane kawałki papieru)idąc do sklepu musimy zapłacić banknotami.

Do czasu, kiedy drukowanie kasy w domu jest nielegalne musimy chodzić do roboty lub wpaść na jakiś pomysł, który będzie przyciągał do naszego życia pieniądze. Ile byś chciał? Jaki standard życia Cię zadowoli? Jaką filozofię sobie dopiszesz do swojego stylu życia? Chcesz być ascetą, minimalistą czy hedonistą? Chcesz jeździć rozwalającym się maluchem czy może nieco lepszym autem? A może wystarczy Ci rower i Twoje własne nogi?

Jesteśmy skazani na najniższą krajową i wyzysk w miejscach pracy godząc się na grabienie państwa i wyniszczającą politykę? Ludzie strajkują bo nie godzą się na takie warunki życia i pracy? Wyjeżdżają za granicę skoro za swoją pracę mogą otrzymać 5-10 razy więcej niż w swoim kraju? A w stosunku do nas, jak się czuje dziecko i rodzic w Afryce, który walczy o najmniejszą porcję jedzenia? Jak widać, dysproporcje mamy ogromne! Partie polityczne decydują kto zrobi karierę a kto, pozostanie skazany na przeciętniactwo mimo przejawiających talentów? Społeczeństwo chodź wie, że to patologiczny rak nic nie potrafi z tym zrobić? Patologiczny system jest zbyt szczelny? Jesteś skazany na najniższą krajową bo tylko tyle jesteś warty? A może taka Twoja karma? Albo wredny Bóg, strzela do Ciebie z procy i nie daje szansy na lepszy byt? Albo wbija Ci się do głowy, że jak będziesz bogaty, to nie przepchasz swojego tyłka przez ucho igielne i nie wejdziesz do Królestwa Niebieskiego? Brak spójnego systemu filozoficzno-religijnego  skłania do myślenia, że jestem tylko marnym grzesznym pyłem, który by wejść do jakiegoś bliżej nieokreślonego raju, musi być biedakiem, bo jak będę bogaczem, to nie mam czego tam szukać. Marne to pocieszenie, że kiedyś może będzie lepiej, skoro dzisiaj tu i teraz, mam robotę za marne grosze i dzień w dzień szanse na przeżycie z miesiąca na miesiąc! Ale też bogactwo może deprawować!

Kryzys? Rynek pracy? Walka o stołki, bo przecież trzeba się jakoś ulokować w życiu? A udzielanie się na rzecz swojej społeczności? Trzeba jakoś ją rozruszać? Dać coś od siebie? Dlaczego ciągle jest tak słabo, ze strukturą społeczeństwa obywatelskiego? Bo Kowalski ciągle myśli, że nic nie może, że jest tylko marnym pyłem, który ma wypełniać obowiązki Kowalskiego, a nie stawać w szranki z ustawionymi i tymi, którzy rozdają karty? Czuje się zbyt słaby i zbyt zagrożony! Nic jednak nowego się nie zadzieje bez odważnych i zdeterminowanych ludzi, którzy niemal jak kreatywni partyzanci wykuwają nowe standardy i jakości w naszej rzeczywistości. Ruchy oddolne pokazują jak wiele można zrobić! Aż serce rośnie! Organizacje NGO, odwalają kawał dobrej roboty dostając grosze na swoje przedsięwzięcia! Non-profit, wręcz święci triumfy, bo to nawet jest trendy! Ale filantropią, można zajmować się wtedy, kiedy posiada się zasobny portfel, lub poprzez działalność non-profit możemy znaleźć miejsce dla siebie w życiu – ba, robotę, którą by się lubiło! W barterowej wymianie już nie potrzebuję ciastek, gadżetów, pod warunkiem, że zapłacisz moje rachunki! Co nie znaczy, że barter jest zły! Choć kiedy chciałbym kupić dom albo volvo, to co też w barterze mógłbym zaproponować dealerowi auta, czy agentowi od nieruchomości?

Non-profit oznaczałoby również, że godzę się na pozbycie wartości mojej pracy na rzecz takiej organizacji, czy swojej społeczności! W końcu wykonuję określone czynności, w określonym czasie pracy, którego nie wlicza się do stażu pracy, a przecież powinno! A przecież każdą czynność możemy dokładnie wycenić! Społeczeństwo coraz bardziej przyzwyczaja się do darmochy, a kiedy pojawia się coś za kasę, bilet wstępu czy cena na Twojej usłudze, imprezie zaczyna się kręcenie nosem! Znaczy tyle, niewielu z nas szanuje poświęcony czas na wyprodukowanie danego zdarzenia. – Mam płacić za wejście na Twoje wydarzenie?! W ten oto sposób ograbiamy siebie wzajemnie, ja nie dostaję zwrotu za włożoną pracę Ty, nie płacąc ograbiasz mnie z włożonej w wydarzenie energii. Nie ma więc środków i zasobów, by zrobić kolejne zdarzenie!

A dotacje? Dotacja jest podobna do sytuacji w której to dziadek daje wnuczkowi 100 zł. Łatwo przyszło, łatwo poszło, wnuczek ciach do marketu i wydaje wszystko co do grosza. Za miesiąc dziadek i tak da ponownie ze swojej emeryturki! Ale gdyby wnuczek potrafił pomnożyć tą „stówkę” byłby znacznie bardziej do przodu. Jeśli dotacja pozwoli nam rozruszać dany projekt czy pomysł, to dopiero fakt, że ktoś kupi mój pomysł, produkt, usługę, jest wyznacznikiem tego, że otoczenie zasila to, co robię! Jeśli coś nie działa, trzeba modyfikować aż do skutku! Do kiedy więc non-profit? Albo zdania, no jak to, zarabiać na tym pieniądze!? Przecież trzeba robić to społecznie! I tym samym, z roku na rok, zamiast przekuwać swoją pracę na zajęcie, które przynosi nam dochody, udajemy sieroty, do tego z poczuciem winy, które wręcz do końca życia powinny pracować non-profit, bo to nie jest moralne brać kasę za swoje pomysły! Pieniądz  jest tylko formą wymiany i wsparcia, dzięki któremu możemy się dalej rozwijać i taką rolę pieniądze powinny odgrywać w naszym życiu!

Chodź przepracowałem w swoim życiu wiele lat w stylu non-profit, robiąc całą masę kreatywnych projektów o całkiem pokaźnej wartości, gdyby to przeliczyć na pieniądze – to warto przetransponować tą działalność na kolejny poziom rozwoju. Bo jeśli mi się uda, uda się Tobie. Bo jeśli uda mi się zrealizować kolejne fazy projektu, to kto wie, może to ja stanę się kiedyś innowacyjnym pracodawcą oferując bardzo dobre warunki pracy. Dlaczego nie! Nie wszystko w tym cyrku udaje się zrealizować, ważne jest jednak podążanie cały czas za swoją wizją, która każdego dnia podsyca naszą wyobraźnię! Pielęgnuj ją, bo to ona, pozwala przetrwać trudne chwile! Wbrew pozorom, lepiej ze swojej świadomości wykasować stan „niemożliwe”, choćby profilaktycznie! Działanie i życie z myślą, „wszystko się może zdarzyć” jest znacznie bardziej konstruktywne! I tak już na koniec! Szczęśliwym można być medytując w odosobnieniu w jaskini z dala od ludzi i od bogactwa jakie oferuje nam dzisiejszy świat! Jest jak szwedzki stół.

Nie zawsze warto wypruwać sobie flaki by zdobyć nowy gadżet. Warto na pewno otworzyć się na nasze marzenia, pasje, cele, nawet jeśli jest to chęć posiadania drogiej willi. Bo marzenia są od tego by je realizować! Jak się czujesz, kiedy wypowiadasz zdanie: już nigdy nie będę bogaty, już nigdy nie zmieni się moja życiowa sytuacja, albo nigdy nie osiągnę założonego celu? Smutne i przygnębiające! Czasami fakty mogą przeczyć temu, czy mamy szansę na realizację danego celu czy zamierzenia. Analizujemy, wnioskujemy.  Mam podobnie. Pewne rzeczy ciągle wydają mi się nieosiągalne, patrzę na wiek, zasoby itd. Ale czy jest to powód do porzucenia tego, co tak bardzo mnie przyzywa do siebie? Według Lacana, bardziej istotne jest posiadanie pragnienia, bo kiedy osiągniemy przedmiot tego pragnienia, czar pryska! Mam nadal wiele pragnień, które wydają mi się odległe, ale bez nich, nie chce mi się wstawać z łóżka! Może prawie nie jest ważne, jak krętą drogą będziesz zmierzał realizując swoje wizje, ale sens dalszego podążania odkryjesz dopiero wtedy, kiedy dotrzesz/zrealizujesz kilka stacji pośrednich! Odkryjesz wtedy, dlaczego ciągle warto!

1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s