Rowerowy Rajd Szlakiem Kleeberczyków nawet w ulewę!


3 dni niezłej adrenaliny. Setki zdjęć. 101 km trasy. Przyjezdni nawet 200 km. W piątek wita nas deszcz.  Nie przyjeżdżają z tego powodu wszyscy. Byłoby nas wtedy więcej. Grupa liczy 17 osób, ale na pewno wystarczająca by wyruszyć na trasę i jedną kolumną przemierzyć trasę.

Rajd 160

Piątek przebiega nam pod znakiem przygotowań i oczekiwania na pierwszych rowerzystów. Tego dnia wieczorem w Radzyniu pojawia się Bialski Klub Rowerowy – mają szczęście, ich omija pierwszy deszcz ale Radzyń zalicza pierwszą ulewę.

 W sobotę rano zaczynamy przygotowania do naszego wyjazdu. Dojeżdżają kolejni goście z Międzyrzeca i Radzynia. Formuje się 17 osobowa grupa przed którą ponad 100 km trasy. Rano i pogoda i humory dopisują. Z Placu Wolności ścieżką rowerową kierujemy się do ul. Gen. F. Kleeberga. Dalej wyruszamy bocznymi trasami w kierunku Borowego by trafić niemal na małą plantację poziomek! Trudno ominąć bez zatrzymania takie ilości owocu! Dalej zatrzymujemy się na moście w Borowym by po krótkim odpoczynku wyruszyć w kierunku Wojcieszkowa. Zwiedzamy kościół i posilamy się przed dalszą podróżą. Powoli zaczyna się przygoda z…ulewą! Wcześniej nieco mocniej pokropiło, ale po wyjeździe z Wojcieszkowa zaczyna się lekki hardcore! Z nieba zaczynają się lać na ziemię strumienie wody! Szczere pole – nie ma gdzie się schronić. Z minuty na minutę przemięka każdy centymetr naszych ubrań. Jadące auta co jakiś czas zalewają nas strumieniami wody. Nie wiadomo już czy się wściekać czy oddać się tej wariackiej trasie w deszcz. Pomyślałem tylko, że to w zasadzie nic, w porównaniu z trudami żołnierzy Gen. F. Kleeberga. Właściwie, ta ulewa to też kolejny sprawdzian dla nas, rowerzystów. Dopiero po kilku kilometrach jazdy w ulewę zatrzymujemy się pod sklepem. Po krótkiej przerwie, ociekając wodą – w butach w zasadzie miałem basen-ruszamy do Woli Gułowskiej. Docierając na miejsce zaczynamy się dopiero suszyć. Zwiedzamy Sanktuarium OO. Karmelitów pod wezwaniem Matki Bożej Patronki Żołnierzy Września oraz Muzeum Czynu Bojowego Kleeberczyków. W Woli Gułowskiej mamy nieco więcej czasu i na zwiedzanie i na odpoczynek przed dalszą trasą. Ok. 17:30 wyruszamy przez Serokomlę w kierunku Kocka. W tempie ekspresowym-bo na licznikach na zjazdach prędkość przekraczała nawet 35 km – docieramy do Kocka pod pomnik Gen. F. Kleeberga. Z tego miejsca to już kilka kroków do muzeum w Kocku po którym oprowadza nas i opowiada Kamil Zydlewski. Kto nie był, warto wybrać się do Kocka i zobaczyć ogromną liczbę eksponatów. Wiele z nich unikalne i jedne z nielicznych w Polsce. Po wizycie w muzeum udajemy się pod pałac Jabłonowskich. To już ostatni etap naszego rajdu. Przed nami już tylko Radzyń. Zostało niewiele kilometrów. Czuć jednak już trudy wyprawy. Na pewno rekompensuje to sprzyjająca pogoda i piękna okolica. Do Radzynia docieramy o 21:10, pokonując 101 km! Zachodzące słońce i unoszące się mgły dopełniają wrażenia z całego rajdu!

 Można pomyśleć, że po tak intensywnym dniu padniemy jak muchy! Ale nic z tych rzeczy. Przed nami wieczór i impreza integracyjna, która kończy się w późnych godzinach nocnych. Po tych wszystkich wrażeniach, sen było mocny i twardy. W niedzielny poranek budzi nas słońce i zapach kawy. Wydaje się, że to koniec z deszczem. Udajemy się jeszcze na wystawę archeologiczną do Radzyńskiej Izby Regionalnej – niestety do pałacu nie udało się wejść, zamknięty był. Jeszcze tylko przed nami parada ścieżką rowerową i ulicami miasta. Kończymy nasz rajd na Placu Wolności! Kluby z Międzyrzeca i Białej po rzewnym pożegnaniu wyruszają do domu! Ale pogoda nie oszczędza ich częstując kolejną nawałnicą! Kolejny hardcor! Zalewa również Radzyń. Mamy pierwsze bardzo poważne podtopienia o których piszą i mówią ogólnopolskie media.

 Trudno za pomocą samych słów oddać ducha tego rajdu i całej frajdy jaka temu towarzyszyła. Aktywne godziny bez snu. Przecież zasypialiśmy kiedy zaczynało świtać by później wsiąść na rowery i przemierzyć 101 km również pokonując część trasy w ulewę. By po powrocie jeszcze przed kilka godzin spędzać czas z prawdziwymi pasjonatami jazdy na rowerze. Coś nas niosło, i to niosło bardzo solidnie. Ponownie zastało nas świtanie nim zasnęliśmy po tak wyczerpującym dniu. Ale to wszystko można wytrzymać dzięki pozytywnie zakręconym ludziom, którzy tworzą niezapomnianą atmosferę. I chyba nie ma nikogo, kto mimo trudów, nie będzie wspominał tego rajdu bardzo długo.

 Komu dziękujemy? Dziękujemy sobie, że  znowu nam się chciało. Urzędowi Miasta oraz dyrekcji Szkoły Podstawowej nr 1 oraz Gimnazjum nr 1 za użyczenie sali gimnastycznej na bazę logistyczno-noclegową-sprawdziła się znakomicie! Dziękujemy tym, którzy poreklamowali nasz rajd i Wam, „rajdowiczom” – miejmy nadzieję, że to był taki mały ukłon w stronę żołnierzy Gen. F. Kleeberga, z pewnością mieli znacznie trudniej! A my meldujemy! Panie Generalne, misja wykonana!

Foto: https://www.facebook.com/RowerowyRadzyn

Team Rowerowy Radzyń

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s