Książki


 

Nakład wyczerpany!

Promocja książki na antenie Polskiego Radia Rzeszów

https://mariuszbober.wordpress.com/2012/02/28/3-razy-w-audycji-slowa-na-antenie-radia-rzeszow/

Promocja książki  „Rzeczy prozą pisane” na antenie TVP Szczecin (materiał pod koniec programu)
http://www.tvp.pl/szczecin/nasze-programy/zawsze-po-1800/wideo/150513/11102446

Patronat literacki: http://www.knowacz.pl/

Patron medialny: http://iledzisiaj.pl/

https://mariuszbober.wordpress.com/2011/07/30/premiera-absolutnie-nowej-i-pierwszej-ksiazka-juz-lada-chwila/

Proza polska ostatnich lat przeżywa istną rewolucję. Staje się skrótowa lub obszerna. Nie mówiąc już o języku, który często daleki jest od jego piękna. Łączy z sobą często esej, dziennik, czystą informację, publicystykę, prozę poetycką, a nie rzadko i zwyczajny bełkot. Proza realistyczna, psychologiczna, taka, jaką m.in. uprawiali Maria Dąbrowska, Anna Kowalska, Wojciech Żukrowski czy nawet Jan Dobraczyński – znika, zniknęła. Proza światowa też przeżywa coś w rodzaju kryzysu, chociaż bywa on inny, niż u nas. Na przykład w Stanach Zjednoczonych pojawiają się książki – sagi. Nie takie, które przekazała nam historia literatury, ale sagi tzw. współczesne. Skrótowe, choć epickie. Już może nie legendarno – historyczne. Nie o wybitnych rodach, ale o człowieku, ludziach, często zwykłych. Jeśli idzie o polską prozę współczesną, o prozatorskie książki, wybitne, które mógłbym nazwać w jakiejś mierze sagami to są to m.in.: „Świat nura” Aleksandra Kościówa (książka obfita objętościowo) czy Andrzeja Czcibora – Piotrowskiego „Straszne dni” (objętość normalna, jak bywało w książkach prozatorskich).

Myślę, że w pewnej mierze do książki – sagi (jest ona jednak bardzo skrótowa objętościowo) można by zaliczyć prozę Mariusza Bobera pt. „Rzeczy prozą pisane”. U Bobera najważniejszy jest człowiek: „Bracia i siostry. Rówieśnicy”. Nie tylko zresztą rówieśnicy. Ważny jest ich dramat ludzki. To wszystko, co towarzyszy człowiekowi z chwilą jego narodzin. Ból, cierpienie, niedosyt, jakieś krople radości, małe szczęście i poszukiwanie dla siebie miejsca w świecie pełnym chaosu i barbarzyństwa. Poszukiwanie prawdy o sobie, aż do bólu. „Dzban, dzban. Odnaleziony w lesie akacji. Pełen nadziei na skarby”. Lecz co z tym skarbem czyni człowiek, który staje się barbarzyńcą? Co czynimy z darem piękna, szlachetności, naszym trwaniem? Czy bliskość człowieka do człowieka, wyciągnięcie dłoni do drugiej osoby to obowiązek, powołanie? A może jeden z największych darów, które otrzymaliśmy i z których będziemy zdawać kiedyś rachunek sumienia?

Bober metaforycznie, ale i bardzo zwyczajnie, jako artysta pyta o te wszystkie przesłania. Pyta, gdyż pytania są sensem sztuki. Miłość…wobec niej Pisarz staje jak gdyby bezbronny. Nie dlatego, że jest mu ona obca. Ale może z jej nadmiaru i czystości, o którą jakże trudno w świecie pośpiechu, materializmu i fałszu. Godne podkreślenia u Mariusza Bobera jest to, że pisarz wierzy w sztukę i jej ocalenie, którą niesie człowiekowi; wierzy, że trzeba iść i iść, nigdy ustawać. „Dalej będzie rozkaz idź”.

Działalność Mariusza Bobera budzi wręcz podziw i dla jego poświęcenia się kulturze w ogóle, literaturze, dla jego miłości do tradycji literackiej i oddaniu się poprzez sztukę człowiekowi, który dzisiaj, zwłaszcza dzisiaj, bardzo potrzebuje piękna, aby ocalić siebie i swoją duszę; aby ocalić ekologię swojej duszy.

 Zdzisław Tadeusz Łączkowski

Warszawa, 6.02.2009

Fragment książki:

Bracia i Siostry. Rówieśnicy. Odważni w snach upadli na duchu. Powstańcie grzyby po deszczu. Powstańcie zmordowani potem czoła. Padający ciałami na tapczany ziemi. Ciałami okrywacie ciała swoje w westchnieniach. Zasypiacie. Budzicie się rano w objęciach czasu jaki pozostał wam do potu do ciała tapczanu. Powstańcie czajnik woła. Padniecie później wieczorem. Lecz teraz powstańcie dzień bliski. Czajnik się niecierpliwi. W oknach oczu dym łzawi. Szyba skrzypi cierniem opada zasłona nocy. Zęby cietrzewia skwierczą na patelni płomienia kuchni gazowej. Żółtymi rurami do zaworów. Pstryk pstryk zapałka za zapałką. Iskra iskra jest ogień. Grzanki tosty jaja robią Bracia i Siostry z siebie. Miłujcie się wzajemnie wzajemnie kaleczcie swe rany. Powstańcie. Gorąca woda się chyli. Wytoczcie dzbany i parowozy. Wznieście toasty i w drogę. Wieczorem tapczany ziemi czekają.


Od autora

Tom ten dedykuję moim mentorom. Alanowi Stroganowskiemu. Zm. w kwietniu 2011.

Po 15 latach twórczej pracy przyszła chwila na wydanie się. Powiedziałem „tak”. Przyszła do mnie niespodziewanie. Delikatnie spłynęła jak pierwszy jesienny liść. Potoczyła się jak czerwone soczyste jabłka, do kosza. Okazja.

12 września 2010 o godz. 19.00 w Art Clubie Cieplarnia na słynnej ulicy Brackiej 15 w Krakowie  z Erykiem Ostrowskim świętowaliśmy wspólny Jubileusz! I jakież było moje zaskoczenie, kiedy tego samego dnia o tej samej godzinie w Teatrze im. Juliusza Słowackiego odbywał się koncert urodzinowy ku pamięci Piotra Skrzyneckiego. Tego też dnia pierwszy raz znalazłem się w stworzonej przez niego i jemu podobnych „Piwnicy pod Baranami”. W tamtych czasach wysepki w morzu bestialstwa, szarzyzny, głupoty, łajdactwa, cynizmu, nietolerancji i przemocy. Taki napis widnieje w piwnicznej głębi – słowa Piotra Skrzyneckiego. Po przekroczeniu progu tego miejsca pozostałem pod jego wrażeniem. My, którzy kochamy oddech Ducha i jemu się poddajemy. I już nie wiemy, czy to my, czy to przez nas się tworzy. I komu też dziękować i dłoń ściskać. Komu w części a komu w całości dedykować swoją twórczość. Człowiek chce powiedzieć, że to co robi jest dla niego ważne. Równie ważne jak dla analityka finansowego słupki cyfr i wykresy.  I ciągle z tym przeświadczeniem, że w piersi jest znacznie więcej niż w tym przypadku słowem przekazać potrafimy. Dzisiaj pochylasz się nad słowami. Weź je do siebie. Nasyć się nimi. Wyjątkowo dziękuję Zdzisławowi T. Łączkowskiemu za inspiracje, które pozwoliły skreślić treści tego tomu. Darkowi Magierowi za iskrę, w którą uwierzyłem i która nie zgasła. Tobie, który czynisz drgania we mnie i pozwalasz przeżywać świat czasami niemiłosiernie głęboko i delikatnie. Przeżywać świat w sposób absolutnie niewspółczesny. I mierzyć się z wrażliwością, którą poza słowami wyrazić mogę już tylko za pomocą muzyki. A wszystko to ponoć zawiera się tylko w jednym słowie. W słowie miłość. Dziękuję!

 Mariusz Bober

Przekład książki na języka angielski: Anna Widlarz

Tłumacz ustny i pisemny z języka polskiego na język angielskiego i z angielskiego na polski. Absolwentka Filologii Angielskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Z pasją przekłada zagranicznych nauczycieli na warsztatach rozwoju osobistego oraz tłumaczy ustnie tematy związane z psychologią, muzyką, szeroko rozumianą kulturą (a w szczególności kulturą Indii), oraz zdrowiem i zdrowym trybem życia. Pisemnie najchętniej przekłada literaturę, dramat i publicystykę, ale zabiera się też za bardziej “konkretne” treści jak na przykład przekład strony internetowej o designie umywalek łazienkowych. Uwielbia pracę z głosem oraz interpretację tekstu: przetłumaczyła na angielski fabułę i dialogi gry komputerowej Blind Shot, po czym udzieliła swojego głosu Nicole – bohaterce gry. Podczas studiów, współtworzyła i współprowadziła audycję na temat najnowszej polskiej poezji, nadawaną na falach Radia eX-FM (dzisiejsza Radiofonia) oraz współprowadziła dwie dwujęzyczne (polsko-angielskie) audycje o muzyce i poezji w Radiu Alfa i Radiu eX-FM. Ponadto, pisała do anglojęzycznego dziennika The Krakow Post. W czasie wolnym (który paradoksalnie mija najszybciej) eksploruje okolice z perspektywy rowerowej, leży na kocu w parku, pisze piosenki i wymyśla melodie, chodzi na koncerty i powoli “zaludnia” przyjaciółmi Warszawę, do której właśnie zaniósł ją the wind of change.

Kontakt: annawidlarz@wp.pl
Facebook: Anna Widlarz (ta w mundurze)
Fot. Grzegorz Palus

Kilka słów od Tłumaczki

http://przekladanka.pl/

„Mariusz Bober napisał książkę piękną. Piękną i piekielnie trudną do przekładu. Zaproszenie do tegoż piekła przyszło pewnego dnia na moją skrzynkę e-mailową. Treść książki sprawiła, że piekło to wydało się miejscem bardzo intrygującym. Tak więc urządziliśmy sobie małe wyjście. Przechadzkę pod tytułem Inferno tam i z powrotem. Autor w roli przewodnika dookreślającego poszczególne elementy odwiedzanego świata, a tłumaczka jako twórca światów przystających.

Piekło to jest w swojej istocie miejscem bardzo onirycznym: częstokroć brak w nim połączeń przyczynowo-skutkowych, których moglibyśmy się spodziewać czytając prozę. Nie, tutaj rzeczy prozą pisane stają się i nikną. Zupełnie jak we śnie: jedna rzecz przechodzi w drugą, a dla śniącego (dla autora snu) zachodzące zmiany są zupełnie logiczne i naturalne.[…]”

Ref. Anna Widlarz

Ambicją każdego autora a może należy powiedzieć marzeniem jest to, by wydać swoją książkę. Nawet jeśli będzie to jedna w życiu. Po co? Pytanie prawie filozoficzne. Autorowi przyszedł do głowy pomysł, by wydać swoją książkę z przekładem na najbardziej rozpowszechniony język na świecie czyli na język angielski. Kolejna ambicja autora? Już kiedyś nasze ścieżki przecięły się podczas realizacji tomu Bożeny Boby-Dygi, ja edytowałem, Anna tłumaczyła nie mając pojęcia, jeszcze wtedy, że oto przyjdzie chwila w której Anna pochyli się nad przekładem mojej książki. Wydawanie książki, tym bardziej przekład to nie bajka, jak życie. Fakt ten, dociera do autora z biegiem czasu kiedy wejdzie w interakcję z tłumaczem i zaczyna się eksploracja pola w którym zawierają się teksty. A te moje, proza poetycka zainspirowana „Zaklętym Jeleniem” Zdzisława Łączkowskiego osiągnęła pewne makisma nasycenia. Te makisma zawarły się aż po same krawędzie zdań. Często jedno zdanie to jeden utwór a w nim historia, która zawiera wielopoziomowe obrazy. Sny. Jawy. I coś pomiędzy. Ponoć piekielnie trudno było przejść przez pokoje tych historii. Opowiada tłumaczka. Kiedy do procesu tłumaczenia a raczej w ramach konsultacji zaprosiliśmy na krótką chwilę Krzysztofa Zabłockiego również tłumacza i wykładowcę Uniwersytetu Warszawskiego członka zarządu Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury, który niejedno tłumaczenie już widział, na pomysł przekładu mojej książki popukał się w czoło. Pomyślałem – no to wdepnęliśmy! Ale kiedy przebrnął przez kilka tekstów i ich przekłady jego czoło pojaśniało. Pogratulował dobrych tekstów i tłumaczenia z poetyckim wyczuciem! Kamień z serca! Lepszej rekomendacji nie potrzebowaliśmy. Ja autor, fakt, zafundowałem tłumaczce piekło, ponieważ wytwarzałem często zwroty nieprzetłumaczalne – czegoś takiego nawet w słowniku języka polskiego nie było. Zjednobylstwo zjednobacze purpurostany golatostopy czy trumatostopany i takie tam. Kolega Adam, po piórze, pewnego razu powiedział, że te teksty musiałem pisać na niezłym haju. Owszem, twórcze delirium pojawiło się właśnie po lekturze „Zaklętego Jelenia”. Nie wiem czy po gandzi można mieć lepszy odjazd. Tłumaczka jednak podjęła wyzwanie mimo, że wynagrodzenie za stopień skręcania spirali mózgowych był nijaki. Poradziła sobie. Kto ma ochotę, będzie się pastwił nad naszym wspólnym dziełem. Studenci anglistyki rozpracowując naszą pozycję, będą w bólach znosić jaja. Krytycy, może dostaną olśnienia. W świecie malkontentów nic się nie zmieni. A tzw. zwykły czytelnik stwierdzi – ja wiedziałem, że on jest dzieckiem kosmicznej rewolucji ale zabijać klina jednym zdaniem… A tłumaczka? Poradziła sobie z żarem tekstów i w tym przypadku nie chodzi o czas a o rezultat. Bo książki i ich przekłady rządzą się innymi prawami fizyki. Gdzie Bóg nie daje rady, posyła…tłumacza…tłumaczkę…mówiąc…na miłością Boską, przetłumacz mi to, o co w końcu chodzi w tym piekle! Następnym razem napiszę książkę bardziej przystępną. Ale i ja i Anna, wolimy lekki hardkor. Zobaczymy jak zostaniemy przyjęci na salonach z „Rzeczami prozą napisanymi” . A ty, teraz, jak masz odwagę, napisz swoją historię i oddaj do przekładu. U mnie zdała piekielne testy! Polecam!

Mariusz Bober

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s